Ten surrealistyczny dowcip jak ulał pasuje do historii instrumentu nierozerwalnie związanego z tangiem: bandeonu. Historia jego powstania jest odzwierciedleniem XIX-wiecznego sposobu tworzenia instrumentów, kiedy to ten sam instrument mógł być nazywany na dwadzieścia różnych sposobów, w zależności od drobnych modyfikacji, wprowadzanych przez lokalnego wynalazcę. Bandoneon to tak naprawdę koncertyna niemiecka z inną nazwą handlową. Ale po kolei:
Około 1820 roku w Niemczech zaczęto wytwarzać pradziada dzisiejszego akordeonu. W tamtych czasach instrument ten, zwany harmonią, grał pełnymi akordami (w końcu "akord-eon".. :D ), co było dość sporym ograniczeniem. W 1830 roku harmonia została zarejestrowana w Austrii z nazwą "akordeon".
Akord-eon
Mniej więcej w tym samym czasie sir Charles Wheatstone wymyślił w Anglii koncertynę, wprowadzając możliwość grania poszczególnymi nutami. Koncertyna angielska miała wspomagający szybkie granie układ klawiszy - wystarczy sobie przypomnieć "Lot trzmiela", oryginalnie napisany dla skrzypiec, który na koncertynie (i w konsekwencji - bandeonie) też da się zagrać:
W 1834 roku mieszkający w Cheimnitz Carl Friedrich Uhlig dodał do koncertyny angielskiej większą ilość głosów, tworząc koncertynę niemiecką. Ten instrument był większy niż koncertyna angielska, miał kwadratową ścianę boczną, zmieniły się także układ i ilość guzików (od 10 w 1840r. do 39 w 1872r.). Co więcej, koncertyna Uhliga była instrumentem diatonicznym - wydawała inny dźwięk w zależności od tego, czy była ściskana, czy rozciągana.
Koncertyna, a dokładnie chemnitzer
Uwaga! Nie należy mylić koncertyny z koncertiną. Ta druga wygląda tak:
Koncertina. Kiepsko się na niej gra
W 1850 roku Heinrich Band zaczął sprzedawać zmodyfikowane przez siebie koncertyny niemieckie o mniejszych niż oryginalne rozmiarach, z wielką plakietką "Bandonion". Był to spory sukces marketingowy i w podobny sposób zdefiniował nazwę tego instrumentu jak "żyletka" czy "rower" w języku polskim. Głównym zamierzeniem pana Banda było stworzenie przenośnego instrumentu, który mógłby zastąpić rolę organów kościelnych tam, gdzie tych organów nie było. Bandonion dopłynął do Buenos Aires około roku 1870, zaś od około 1890r. jego nazwę zlatynizowano na bandoneón.
Bandoneón
Dziś trudno sobie wyobrazić tango bez bandoneonu, co jest o tyle dziwniejsze, że bandoneon jest instrumentem niezwykle wymagającym. Nie dość, że ten sam klawisz może produkować dwie różne nuty (w zależności od tego, czy muzyk ściska czy rozciąga miech), to jeszcze klawisze na każdej ze stron mają różny układ. Jedynie jego niezwykłemu lirycznemu brzmieniu zawdzięczamy to, że wirtuozom tego instrumentu na początku XIX wieku chciało się spędzać długie godziny na szlifowaniu swoich umiejętności.
Aby czytelnik nie miał poczucia, że wszystko stało się jasne, kilka ciekawostek:
Niemiecką koncertynę nazywa się także "Chemnitzerem" od nazwy miasta, w którym produkował je Carl Uhlig.
Angielską koncertynę nazywano także symfoniką lub melofonem (w dzisiejszych czasach melofon to instrument dęty).
W połowie XX wieku koncertynę nazywano także akordeonem.
Akordeon ma także wersję z przyciskami, nie tylko z klawiszami.
Bandoneon rozmiarami o wiele bardziej przypomina koncertynę angielską niż niemiecką, ale pod względem brzmienia i kształtu to Chemnitzer, jako jego bezpośredni pradziad, jest mu najbliższy.